niedziela, 15 grudnia 2013

Jak skutecznie pozbyć się syna... I Matka.

Krążąc w bezkresnej przestrzeni zwanej Internetem natknęłyśmy się na przysłowiową "kopalnię złota".W tym wypadku - kopalnię straaasznych historii. Strasznych bynajmniej nie pod względem fabularnym, a, o zgrozo, pod względem technicznym. Błędów stylistycznych oraz ortograficznych od groma, logiki nie wykryto, jednym słowem - zapraszamy do świata Wiktora!

http://skitim.blog.onet.pl/2012/02/22/wiktor/

Zanalizowane przez: Jeży i Sharpy


W pewnym lesie stoi opuszczony dom w którym
Ten przecinek mentalnie tu z nami jest.
 kiedyś mieszkała pewna rodzina Matka, ojciec i psychicznie chory syn – Wiktor.
Rozumiem, że Matka to nazwisko, a psychicznie chory (to niezbędna informacja, która na pewno będzie miała wpływ na dalszą fabułę) Wiktor wychowuje się z samym ojcem.
 Ojciec był strasznie niedobry, bił Wiktora.
"Niedobry"? Wow, nie tak ostro siostro.
 Pewnego razu w domu wybuchł pożar, niestety Wiktor był sam w domu. 
Tego powtórzenia tu nie ma. Wam się tylko wydaje. 
A ten pożar to tak samoistnie, bo może. Bo go stać.
Wiktor doznał samozapłonu.
Chciał wyjść ale drzwi były zamknięte na klucz.
Dochodzę do wniosku, że autor nie lubi się z przecinkami.
 Na szczęście wrócił ojciec, chciał wyważyć te drzwi aby uratować syna niestety nie miał tyle siły więc wpadł na pomysł, że użyje siekiery która była w starej piwnicy. 
*próbuje przeczytać zdanie jednym tchem* 
*dusi się*
Ojciec taki kreatywny, ciężko użyć klucza, którym te drzwi zamknął...
szybką ją zabrał i zaczął walić w drzwi.
Jaką szybką? Siekiera była za szybką? Czy siekiera była szybką? 
 Wiktor od środka próbował się uwolnić, chciał otworzyć jakoś drzwi i zapierał sie ciałem. 
On na nie nie napierał, on się zapierał przed napieraniem. SENS. 
Ojciec rąbiąc w drzwi siekierą niechcący walnął w głowę Wiktora.
Wat. "Przez przypadek zabiłem syna, kurde, jaki fail"?

 Jak sie podejdzie do drzwi to dotychczas słychać jak Wiktor wyje z bólu…
Dom spłonął. Drzwi zostały. 
A turyści przychodzą do lasu posłuchać jak wyją z bólu, tak? TO SIĘ NAZYWA ATRAKCJA PROSZĘ PAŃSTWA, DISNEY LAND SIĘ NIE IMA. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz